Dzień pierwszy.
Na Coke’u panuje kilka pogodowych zasad. Pierwszą z nich jest to, że na początku jest się witanym przez gorąco. Nie inaczej było tym razem. Zainstalowałem się u fro, zapoznałem z domownikami i pozostawało ruszyć na festiwal. Nie do końca to nam wyszło tak jak planowaliśmy, ale ostatecznie udało się przytoczyć tyłki przed występem Mike’a Skinnera z ekipą.
THE STREETS
Anior zaginął w akcji, znaczy na wejściu, zatem pod scenę ruszyłem sam. Szczerze ucieszył mi się ryj na widok Mike’a, z którym ostatni raz miałem przyjemność z open’erowej oddali 3 lata temu. Tym razem lepiej przygotowany na spotkanie udałem się znacznie bliżej sceny niż w Gdyni. „Fit But You Know It” w początkach było chyba po to żeby mnie zachęcić do baunsu i trzeba przyznać, że był to dobry plan.
W trakcie koncertu Mike odwiedził wszystkie swoje albumy i w większości wypadków w mej opinii dobrze wybrał konkretne cele tychże wizyt. …